Witam serdecznie.
Posiadam laptopa Fujitsu Siemens Amilo Pi2512. Został on zakupiony w wakacje w 2008 roku.
Po roku użytkowania, pojawił się dość niepokojący i zarazem irytujący problem - nieznośnie głośno pracujący układ chłodzenia.
Miałem przez jakiś czas zainstalowany na pokładzie system MS Windows XP. Laptop chodził dobrze, jednak odkąd wentylator zaczął wyć, miał tendencje do zawieszania się. Tzn. całkowitego "zamrożenia" po prostu w pewnym momencie wszystko stanęło i koniec, jedynym wyjściem był tylko twardy reset (poprzez wyłączenie laptopka przyciskiem "power on").
Po jakimś czasie przesiadłem się na Gentoo Linux. Problem oczywiście dalej występuje, nawet wtedy, kiedy użycie procesora waha się w granicach 5-10%!
Sprawdziłem temperaturę procesora - ok 60-65 stopni, po odpaleniu systemu i bezczynności użytkownika. Po uruchomieniu przeglądarki (firefox) i surfowaniu po sieci - 70-75 stopni. Po odpaleniu animacji/filmików w formacie Flash - ok 80 stopni, jednak wystarczy tylko uruchomić np drugą zakładkę, przejść na stronkę z jakimś flashem i mamy piękne 90-95 stopni celsjusza!
Na szczęście linuks jest na tyle mądry, że wie, że ma się wyłączyć w takiej sytuacji, robi to wtedy gdy temp. procesora przekroczy 99 stopni.
Specjalnie to testowałem, ponieważ ostatnio nie można nawet programu skompilować bo system się w trakcie automatycznie wyłącza.
Sytuację szerzej opisałem tu:
http://bigsoft.com.pl/index.php/2009/12/17/fujitsu-siemens-amilo-pi-2512-i-jego-problemy/Zrobiłem test. Uruchomiłem kompilację programu Gimp, która trwa kilkanaście minut na tym laptopie. Obserwowałem zmiany temperatury. Następnie do tego dorzuciłem przeglądarkę Firefox + filmik na youtube. Temperatura drastycznie wysoka 99 stopni.
Laptop nadal chodził przez kilka minut, więc postanowiłem dodać jeszcze jedną zakładkę w przeglądarce z kolejnym filmikiem na yt. Po bodajże 30 sekundach informacja od systemu, że się zamyka, niestety nie zdążył - system się zawiesił po wyjściu z trybu graficznego. Twardy power off i dałem mu czas na wychłodzenie.
Dodam na koniec, że był przypadek kiedy tego laptopa nie dało się po takim zwisie uruchomić, dopiero na drugi dzień lekko palcem "poklepałem" po spodzie obudowy (słyszałem o zimnych lutach w tych modelach) i za którymś razem wystartował jak gdyby nigdy nic (niemożność uruchomienia objawiała się tym, że po naciśnięciu przycisku "power on" zaświecały się diodki, matryca nic nie wyświetlała i laptop po kilku sekundach sam się wyłączał).
Co do temperatury - być może, że dane podawane przez system są ciut zawyżone, ale wiem, tyle, że przy wylocie powietrza biurko mam tak gorące, że dosłownie parzy, nie mówiąc o obudowie laptopa w tym miejscu.
Co to może być? Czyżby czekał mnie serwis? Chyba spartaczyłem sprawę, bo otworzyłem do wentylatora, aby go wyczyścić, o dziwo było tam dość czysto, tylko dmuchnąłem i jest ok.
Plomb żadnych nie było - czy utraciłem gwarancję? Jeśli tak, jak mi to udowodnią skoro nie było nigdzie plomb?