Sytuacja standardowa - laptop się nie boot'uje. Po naciśnięciu "power" świeci się klawisz power, dioda "włączony" i dioda kamerki, napęd bzyknał dysk bzyknal, wentylek się zakręcił i tyle.
Ale zacznijmy od początku - kupiłem tego lapka w czerwcu 2009 w euro rtv agd przez internet, bez systemu i jakichkolwiek płytek. Nie przeszkodziło to w sprawnym używaniu lapka z Windowsem XP SP3, nawet sterowniki pod crossfire się znalazły. Aż na koniec zeszłego roku zaczął się zwieszać, ni stąd ni z owąd. Czyściłem, stawiałem system, przywracałem konfiguracje itp. Od strony programowej robiłem co mogłem. Dzienniki zdarzeń nie podawały mi żadnych powodów awarii, nie było bluescreenów. Zdejmowałem klapkę od spodu dmuchałem, czyściłem.
Nie było sposobu na lapka, zwiechy powtarzały się z różną częstotliwością. Czuć było że się grzeje i wentylator chodzi często na maksymalnych obrotach. Przyszła pora na oddanie tego w ręce serwisu. Zadzwoniłem na infolinię Fujitsu, miła pani oczywiście nie znająca się na czymkolwiek postukała w klawisze i założyła zlecenie, pozwoliła mi wcześniej na wyjęcie dysku i zrobienie kopii co też uczyniłem przed wysyłką na komputerze stacjonarnym. Kurier zabrał lapka do firmy A-novo we wołominie pod warszawą.
Serwis coś tam pogrzebał - lapek wrócił z notatką wymieniony układ chłodzenia i wentylator.
Spokojnie wziąłem laptopa po powrocie, ogrzałem (wracał na strasznym mrozie) i zabrałem się za mozolny proces instalacji systemu i koniecznego softu. Lapek sprawował się świetnie.. przez 6 godzin. Zwiecha, zwiecha, zwiecha i mogiła. Dotarliśmy do stanu z początku posta.
Ok dzwonie ponownie do infolinii, miła pani przyjmuje nowe zlecenie, po weekendzie lapka zabiera kurier. Mija kilka dni, dostaję nagle maila od pani Edyty [WYEDYTOWANO]:
"Witam,
Informuję iż w/w komputer posiada uszkodzoną mechanicznie płytę główną. Usterka nie kwalifikuje się do usunięcia w ramach gwarancji.
Koszt części wraz z usługą wynosi 1 341,61 zł (brutto).
W załączniku przesyłam dokumentację zdjęciową uszkodzenia."
Dostałem zdjęcia ale nie dostałem żadnej informacji co w tym laptopie nie działa. Na zdjęciach jest otwarty laptop, zdjęty układ chłodzenia i gniazdo wpięcia taśmy klawiatury z pękniętą (klejoną) listewką dociskającą taśmę.
http://img848.imageshack.us/img848/4751/img2126.jpgI przez tą listewkę złamaną nie wiadomo kiedy i gdzie (może od nowości? może na serwisie?) odmówiono naprawy gwarancyjnej, a co lepsze nawet nie wykonano diagnozy awarii, a cudownie lapek przeszedł testy po pierwszym serwisie i działał u mnie więc co ma piernik do wiatraka?? Nie ingerowałem w niego, zresztą jaki cel miałbym w psuciu lapka który jest mi potrzebny,
Pani-robot [WYEDYTOWANO] a później druga nie lepsza [WYEDYTOWANO] klepią wyuczone regułki, pytam, proszę, przkonuje - co jest z moim laptopem, co ma ta listewka wspólnego z awarią i dlaczego niby kosztuje 1300zł skoro obecnie wartość rynkowa nie przekracza 1200zł za cały laptop (allegro).
Kobita nawet bezczelnie pisze że widać ślady otwierania - jasne kuźwa przecież był na serwisie nawet nie dwa tygodnie wcześniej
Zażądałem odesłania laptopa z pełną dokumentacja serwisową. Co uczynili ale oczywiście nie dostałem ani świstka.
Wiem już że A-novo to niezłe skurczybyki - w kilku miejscach ludzie nieźle po nich jadą, takie "usterki" i (nazwijmy to po imieniu) wyłudzanie pieniędzy z ich strony to żadna nowość, zajebistą opinie wystawiają Fujitsu oraz HP i Lenovo. No cóż ale spróbuj wygrać ze serwisem...
Ok. po tej calej łzawej historii która przeminęła z wiatrem mam pytanko - jakie mam jeszcze opcje w związku z tym lapkiem? Autoryzowani olali sprawę, pewnie pies z kulawą noga się nie zainteresował lapkiem po wykryciu "mechanicznego uszkodzenia płyty". Pomijając oddanie do zewnętrznego serwisu i obciążenie kosztami A-novo.
Twardziel na dysk przenośny, a części sprzedać za grosze?